OBSERWATORIUM NIENAWIśCI - WIDZIMY. MONITORUJEMY. REAGUJEMY.

Relacjonowanie ataku na ukraińskich nastolatków w Warszawie (13-27 maja 2026)

Dlaczego ta sprawa znalazła się w centrum naszej uwagi?


W ramach naszego monitoringu rejestrujemy i analizujemy przypadki przemocy, które są motywowane jako przestępstwa z nienawiści na tle narodowościowym. Atak na grupę nastolatków na Moście Świętokrzyskim w Warszawie od razu przyciągnął uwagę naszego zespołu ze względu na wyraźne oznaki ksenofobii odnotowane przez świadków (w szczególności antyukraińskie okrzyki „Wyp***ć do Ukrainy!”).


Pomimo że polska policja na początkowym etapie oraz podczas zatrzymań oficjalnie odmawiała uznania motywu etnicznego, kwalifikując sprawę wyłącznie jako chuligaństwo i bójkę z użyciem niebezpiecznych przedmiotów, społeczny odbiór tych wydarzeń jednoznacznie sytuował je w kategorii przestępstwa z nienawiści. Sprawa nie tylko ożywiła debatę o bezpieczeństwie migrantów, ale także wywołała falę empatii, solidarności i obywatelskiego sprzeciwu wobec ksenofobii ze strony polskiego społeczeństwa.


Co wydarzyło się na Moście Świętokrzyskim?


Wieczorem 7 maja 2026 roku w samym centrum Warszawy grupa czterech nastolatków — obywateli Ukrainy — oraz jednej polskiej dziewczyny została brutalnie zaatakowana. Początkowo podjechali do nich dwaj lokalni nastolatki na hulajnogach elektrycznych, którzy zaczęli prowokować grupę z powodu rozmowy w języku ukraińskim i rosyjskim. Gdy nie uzyskali reakcji, wrócili z „grupą wsparcia” liczącą około 10 osób, uzbrojonych w gaz i kastety.


W wyniku brutalnego pobicia najbardziej ucierpiał 16-letni Artem (uczeń jednego z warszawskich techników, którego rodzina uciekła przed wojną z tymczasowo okupowanego Tokmaku) — doznał złamania kości czaszki z przemieszczeniem i przeszedł skomplikowaną operację. Innemu nastolatkowi złamano nos, a trzeciego napastnicy próbowali zrzucić z mostu do Wisły (uratował się tylko dlatego, że mocno trzymał się metalowych barierek). Napastnicy uciekli dopiero po tym, jak polska koleżanka poszkodowanych zatrzymała patrol policji. 15 maja policja zatrzymała pięciu podejrzanych Polaków w wieku 15–18 lat.


Jak sytuację relacjonowały polskie media?


Nasza analiza pokazuje wyraźne różnice w głębokości relacji, cechach gatunkowych i akcentach ideologicznych materiałów poświęconych tej sprawie. Główne media, takie jak RMF24, Polskie Radio 24 i TVP3 Warszawa, ograniczyły się do suchych informacji. Przekazywały jedynie chronologię wydarzeń i oficjalne wypowiedzi ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego, ściśle trzymając się ram proceduralnych. Gazeta Prawna szczegółowo opisała aspekt prawny sprawy — postawienie zarzutów dwóm pełnoletnim sprawcom oraz umieszczenie trzech nieletnich w ośrodku wychowawczym.

Natomiast Gazeta Wyborcza, Gazeta.pl, Onet.Warszawa i diasporalne medium prywatne, działające w jęz.ukraińskim i polskim Sestry opublikowały obszerne materiały, w których oddano głos obrońcom praw człowieka, aktywistom oraz rodzinom ofiar, przedstawiając problem w znacznie szerszym kontekście.

W materiałach poświęconych tej sprawie zauważalne było formowanie wyraźnych archetypów uczestników wydarzeń. Ofiary w publikacjach Gazety Wyborczej, WP i Sestry przedstawiano jako całkowicie bezbronne „dzieci”, „gości z Ukrainy”, zintegrowanych uczniów przeżywających poważną traumę psychiczną (jak pisało Sestry, Artem po wyjściu ze szpitala boi się wychodzić na ulicę). Z kolei sprawcy w przekazie tabloidowym oraz w komentarzach polityków byli określani mocnymi epitetami: oprawcy, bandyci, agresorzy. Do Rzeczy przesunęło natomiast akcent na fakt, że byli to margines społeczny, „dobrze znany policji na Pradze z wcześniejszych przestępstw”, ignorując polityczny kontekst wydarzeń.

W mediach ukształtowały się dwa przeciwstawne dyskursy: pierwszy koncentrował się na problemie ksenofobii i nienawiści etnicznej, drugi — na temacie chuligaństwa wśród młodzieży. Narrację dotyczącą ksenofobii aktywnie wspierały takie media jak Gazeta Wyborcza i Gazeta.pl. Odwoływały się one między innymi do wypowiedzi prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego w tej sprawie. Stwierdził on wprost:

Wszystko wskazuje na to, że był to czyn motywowany narodowościowo, a nawet rasistowsko. Werbalne ataki na naszych gości z Ukrainy są odbierane przez bandytów jako zachęta.
Rafał Trzaskowski
Prezydent Warszawy

W tym dyskursie atak przedstawiany jest jako symptom szerszej choroby społecznej oraz wzrostu nastrojów antyukraińskich, na co wskazywał również tygodnik Wprost, cytując spadek poparcia dla uchodźców w danych socjologicznych Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS).

Drugiej linii dyskursu trzyma się policja, a za nią media państwowe oraz portale centroprawicowe. Cytują one przedstawicieli organów ścigania, którzy podkreślają, że materiały sprawy „nie wskazują na motyw etniczny”. Zamiast tego incydent interpretowany jest jako nieukierunkowana agresja nastolatków wobec osób, które „po prostu się wyróżniały” (tekst Sestry wspomina także homofobiczne okrzyki związane z długimi włosami Artema).


Kluczowym psychologicznym i medialnym triggerem w tej historii stał się news portalu Onet, który następnie przedrukowała większość dużych mediów (w tym Wprost i Do Rzeczy): podczas zatrzymania w pracowni samochodowej w Markach jeden z 17–18-letnich napastników rozpłakał się, gdy zakładano mu kajdanki.


Fakt ten stworzył w odbiorze medialnym interesujący paradoks społeczno-kulturowy. Z jednej strony obraz płaczącego agresora natychmiast obniża poziom jego społecznej demonizacji (infantylizacja). Część odbiorców zaczyna postrzegać go jako „po prostu nierozsądne dziecko”, nastolatka, który uległ wpływowi grupy, przestraszył się odpowiedzialności i teraz szczerze żałuje. Rozmywa to jego winę. Z drugiej strony, w kontekście patriarchalnych wyobrażeń o „ulicznych wojownikach” i „męskości”, taki płacz wygląda jak całkowita porażka i tchórzostwo (upokorzenie i demitologizacja). Media wykorzystują ten obraz, by pokazać miałkość „groźnych napastników”: są odważni tylko w dziesięciu przeciwko trzem, ale natychmiast załamują się wobec aparatu przymusu państwowego. Wywołuje to u czytelnika poczucie satysfakcji z wymierzonej sprawiedliwości.


Relacjonowanie ataku na Moście Świętokrzyskim w ukraińskich mediach


Incydent był szeroko relacjonowany w ukraińskich mediach, choć nierównomiernie pod względem chronologicznym. Analiza pokazuje dwie wyraźne fale publikacji: pierwszą — po informacjach o zatrzymaniu podejrzanych (15–16 maja), drugą — po wizycie marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego w domu rodziny jednego z poszkodowanych oraz po oficjalnym oświadczeniu konsulatu Ukrainy (24–26 maja). Ukraińskie media w większości opierały się na polskich źródłach, przede wszystkim RMF24 i diasporalnym portalu InPoland, a także cytowały oficjalne komunikaty polskiego MSW i wydziału konsularnego Ambasady Ukrainy w Polsce. Jedynie pojedyncze materiały (na przykład na stronie Slawa.tv —ukraińskojęzycznego medium diasporalnego należącego do systemu zagranicznego nadawania polskiej telewizji państwowej TVP i finansowanego przez polskie MSZ) zawierały ekskluzywne komentarze, w tym wypowiedzi Rafała Trzaskowskiego.

Na poziomie narracji widoczna jest różnica pomiędzy dwoma podejściami: bardziej neutralnym oraz bardziej emocjonalnym. RBC-Ukraina (prywatne medium biznesowe) i Interfax (agencja prasowa) zachowują powściągliwy styl, odtwarzając wcześniejsze stanowisko polskiej policji dotyczące braku potwierdzonego motywu ksenofobicznego. Z kolei portał prywatnego kanału telewizji 24 Kanal, tabloid Obozrevatel і portal informacyjny prywatnego kanału telewizji 1+1 TSN używają bezpośrednich określeń („pobili Polacy za język ukraiński”, „grupa agresywnych Polaków”, „powodem ataku było pochodzenie”), de facto kwalifikując sprawę jako przestępstwo z nienawiści jeszcze przed odpowiednią oficjalną decyzją policji lub prokuratury. W słownictwie dotyczącym ofiar w analizowanych publikacjach ukraińskich mediów dominują słowa „nastolatek”, „Ukrainiec”, „Artem” (imię konkretnej ofiary pojawia się w większości materiałów). Napastnicy określani są głównie jako „podejrzani”, „polscy nastolatkowie”, rzadziej jako „agresorzy”.

Największe różnice pomiędzy materiałami w ukraińskich mediach widoczne są w zakresie szerszego kontekstu społecznego. Jedynie 4 z 12 przeanalizowanych mediów (rzecznicze Zmina.info, Obozrevatel, 24 Kanal, i portal prywatny Europejska Prawda) wpisują wydarzenie w szerszy kontekst systemowych ataków na Ukraińców w Polsce, porównując je z innymi incydentami we Wrocławiu, Olsztynie, Krakowie czy Słupsku z lat 2024–2026. Pozostałe portale ograniczają się do narracji czysto wydarzeniowej. Portal prywatnego kanału telewizji posła parlamentu Ukrainy Mykoly Kniażyckiego Espreso dodał natomiast kontekst instytucjonalny poprzez odwołanie do innej informacji dotyczącej utworzenia specjalnego wydziału polskiej prokuratury do walki z ksenofobią.

Relacjonowanie oficjalnych reakcji cechuje się asymetrią: reakcje strony polskiej (cytaty Marcina Kierwińskiego, wspomnianych wcześniej marszałka Sejmu oraz prezydenta Warszawy) zostały przedstawione znacznie wyraźniej niż odpowiedź ukraińskiego konsulatu, którą szczegółowo odtworzyły jedynie Interfax i Europejska Prawda. Jednocześnie świadczy to o poważnym podejściu polskich władz do incydentu z 7 maja na Moście Świętokrzyskim. W przypadkach analizowanych w poprzednich tygodniach pojawiało się znacznie mniej oficjalnych komentarzy polityków i urzędników tej rangi.


Podsumowując, ogólny ton relacji w ukraińskich mediach miał charakter reaktywny: większość materiałów powstała po oficjalnych oświadczeniach strony polskiej i opierała się właśnie na nich.


Dlaczego tylko jedna rodzina poszła z tym dalej?


Ważnym sygnałem jest fakt, że jedynie rodzina Artema oficjalnie zgłosiła sprawę na policję i złożyła zeznania. Rodziny pozostałych poszkodowanych chłopców (w tym tego, którego próbowano zrzucić z mostu, oraz chłopca z rozbitymi okularami), według doniesień medialnych, nie złożyły osobnych zawiadomień dotyczących śledztwa. Fakt ten uwidacznia poważne ograniczenia instytucjonalne i społeczne, z którymi mierzą się migranci:

  • Strach przed brakiem ochrony: ofiary nie wierzą, że system organów ścigania będzie w stanie zapewnić im bezpieczeństwo przed radykalnymi grupami w dłuższej perspektywie po odjeździe policji.
  • Brak zasobów prawnych: bez wsparcia silnych organizacji praw człowieka (takich jak Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która zapewniła Artemowi adwokata pro bono) rodziny uchodźców czują się bezradne wobec obcej machiny biurokratycznej.
  • Syndrom „niewidzialnej klatki”: jak zauważają aktywiści, migranci często wybierają strategię milczenia, aby nie przyciągać nadmiernej uwagi społeczeństwa przyjmującego i nie prowokować nowej fali agresji.

Reakcja społeczeństwa na sytuację


Pomimo mrocznego charakteru incydentu, finał tej historii w dyskursie medialnym otrzymał silny wymiar solidarności, co wyraźnie widać w materiałach Sestry oraz wpisach diasporalnej społeczności thewarsawua na Instagramie.


Polskie społeczeństwo wykazało zdrową reakcję odrzucenia ksenofobii. Do redakcji Gazety Wyborczej oraz organizacji praw człowieka masowo napływały listy wsparcia. Oprócz bezpłatnej pomocy psychologów, rehabilitantów i prawników, zwykli Polacy oferowali rodzinie także wsparcie finansowe. Symboliczne były przykłady solidarności: polski przedsiębiorca Błażej z Suwalszczyzny zaprosił rodzinę na bezpłatny wypoczynek, podkreślając, że „ksenofobia jest wyjątkiem, a nie normą w polskim społeczeństwie”, natomiast Polka Anna zorganizowała zbiórkę podpisów od 16-letnich polskich rówieśników pod listem wsparcia, aby pokazać Artemowi, że „Polska jest jego domem i jego miejscem”.

Projekt finansowany jest przez Komisję Europejską w ramach Programu Równych Praw realizowanego ze środków programu CERV finansowanego ze środków Komisji Europejskiej w ramach programu „Obywatele, Równość, Prawa i Wartości” na lata 2021 – 2027

Finansowane przez Unię Europejską. Przedstawione poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora (autorów) i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Unii Europejskiej lub Operatora – Fundacji im. Stefana Batorego. Ani Unia Europejska, ani Operator nie mogą ponosić za nie odpowiedzialności.
Made on
Tilda